Nie ma co się dziwić - Tesco wynajmowało tak potężne powierzchnie użytkowe, że nie byli w stanie tego opłacać. Ja jeszcze pamiętam, jak Tesco w Koszalinie było całodobowe; z czasem, po kilku latach przestało być całodobowe, a ostatnio to nawet ograniczyli przestrzeń o połowę (podzielili sklep zwykłą dyktą i zadowoleni). Ja tam płakał za nimi nie będę - produktów wcale takich dobrych znów nie mieli.
Problem to jest taki, że kasa cały czas kręci się wokół tych samych podmiotów i nie jest uwalniany gospodarczo. Małych sklepów już w zasadzie nie ma, dyskonty przejmują coraz większy kawałek tortu i minie jeszcze 5-10 lat i jeśli rolnik będzie chciał sprzedać kapustę, to albo zgodzi się na warunki Lidla, albo nie. I efekt jest taki, że Polak kupuje w sklepie kontrolowanym przez spółkę niemiecką i zarazem - z drugiej strony, wydaje w niej swoje ciężko zarobione pieniądze. Trzeba byłoby odbudować polską gospodarkę od nowa, bo tak jak teraz, to my długo nie pociągniemy. Tesco mi nie szkoda, ale samo zjawisko jest bardziej niż smutne. Im mniej firm, które dzielą ten sam rynek, tym gorzej rzecz jasna dla konsumenta. Szkoda słów.
Smutne zjawisko, i gdzie ja teraz będę robiła zakupy? Eh.
Zgadza się, samego Tesco może i nie szkoda, ale dowodzi to tylko tego, że dyskonty przejmują coraz większą część rynku i lepiej nie będzie. Oglądałem ostatnio jakiś dokument, w którym to polscy rolnicy pokazywali, jak wygląda handel np. kapustą w naszym kraju. Rolnik, który produkuje powiedzmy to 1 tonę kapusty dziennie, ma poważny problem, bo albo zgodzi się na warunki handlowe takiego dużego odbiorcy, albo nie sprzeda tej kapusty wcale, bo nie ma sklepów/marek/brandów, które mogłyby walczyć o takiego rolnika.
Teraz to producent jest w zasadzie w roli podwykonawcy. To taki Lidl, albo Biedronka decydują o tym, ile coś będzie kosztowało, a nie osoba, który taki zasób wytwarza.
A jak ma się sprawa z Piotrem i Pawłem, słyszeliście może? Na czym stanęło? Zmieniają nazwę?
Tam są jakieś grubsze tematy, bo z tego co się orientuję, to w tej chwili chyba cała grupa kapitałowa ma zapłacić jakieś dziesięć procent firmom, którym wiszą kasę? No w każdym razie coś takiego. A wydawało się, że spłacą chyba z 50%, a tutaj takie zaskoczenie. Co z samą marką, to nie wiem szczerze mówiąc, ale biorąc pod uwagę, że mają takie problemy finansowe, to nawet jak ktoś ich wykupi, to pewnie będzie musiał i tak markę zakopać, żeby ona się źle ludziom nie kojarzyła.